Filmy fabularne o sporcie, to zwykle przedsięwzięcia toporne, głupie, proste i nudne. Do głowy przychodzą mi raczej rzeczy piłkarskie, więc pomyślałem, że może jeśli chodzi o tenis będzie lepiej, w końcu z pewnością niejeden z radością przekonałby mnie o wyższości „białego sportu” nad prostackim kopaniem. Zanim jednak zostanę przekonany, pozwolę sobie ocenić materię filmową, którą…