Przechodnie (2009)

Czy ulotne spotkanie dwóch zupełnie przypadkowych osób może w sposób diametralny zmienić ich życia? Według Alaina Nahuma, reżysera filmu Przechodnie (2009), tak.

Marie (zjawiskowa Laura Smet) oraz Jeana (w tej roli Theo Frilet) różni wszystko. Ona jest od niego sporo starsza, on to dobrze ułożony grzeczny chłopak, ona to dziewczyna z mroczną i nietypową przeszłością. On jest skromnym studentem literatury, ona za to zajmuje się bliżej niesprecyzowaną działalnością, stale balansując na krawędzi prawa. Łączy ich jednak o wiele więcej- namiętność, pożądanie, a być może nawet rodzące się uczucie.

Jenak Przechodnie to nie film porywający nas swoją zawiłą fabułą czy wartka akcją. To pięknie namalowany obraz, w którym nawet najdrobniejszy szczegół jest dopracowany do estetycznej perfekcji. To film kameralny, nieskomplikowany, który opiera swoją moc właśnie na tym, że jest po prostu ładny. Jakkolwiek banalnie może to brzmieć, ta typowo telewizyjna produkcja nie ma na celu zmienienia naszego sposobu postrzegania rzeczywistości, lecz zapewnia nam spędzenie 90 minut w łagodny i przyjemny sposób. Nawet brutalne zakończenie tego filmu nie zmienia faktu, iż Przechodnie to raczej obraz namalowany pastelowymi barwami niż głęboki dramat psychologiczny.

I właśnie w tym zdaje się tkwić niezaprzeczalna siła tego filmu. Wszystkie elementy rzemiosła filmowego są ślicznie zaprezentowane, cóż z tego że pomysł, fabuła i przesłanie filmu jest dość tandetne i kiczowate?

Przechodnie niezbicie udowadniają, że aby film przypadł do gustu nie musi koniecznie zmieniać świata, wystarczy że przedstawiony jest z typowym dla Francuzów poczuciem piękna. W natłoku przeintelektualizowanych produkcji Przechodnie przypominają nam nieco chyba zapomnianą prawdę: kino to jednak rozrywka. W przypadku tego filmu- rozrywka na najwyższym poziomie.

Jędrek

Zmuszony jestem się nie zgodzić. Obraz jest piękny, rzemiosło filmowe jest niezłe (do doskonałości mu jednak trochę brakuje- nic dziwnego, w końcu to film telewizyjny), ale powiedzenie o “Przechodniach” że jest to film “po prostu ładny” jest dla niego bardzo krzywdzące. Siła tej produkcji tkwi właśnie w zawiłości fabuły (której nie zauważyłeś 🙂 ) Scenariusz (zainspirowany twórczością zeszłorocznego laureata nagrody Nobla w dziedzinie literatury- Patricka Modiano) mistrzowsko przemyka się między wątkami. Kilkanaście z nich jest rozpoczętych, praktycznie żaden nie jest zakończony. Widz tak naprawdę nie wie którym się zainteresować. Jest to niezwykle urocze, a dobre wrażenie potęgowane jest przez wspomnianą przez ciebie lekkość i “ładność”, stylizację na lata 60-te, kojarząca się właśnie z lekkimi kryminałami zahaczającymi o gatunek noir.

Od siebie polecam nie tylko szukającym rozrywki.

Mikołaj